*le szukam stabilniejszych gruntów
Info |
Przestarzały; Wpis uznałem za krótki i ogóem taki-se. Zostanie on w przyszłości zastąpiony lepszym - bardziej zrozumiałym i rozbudowanym. |
Używam linuksowatych od połowy czerwca 2022 roku kiedy uznałem że jebie mnie Win11 a jednocześnie nie miałem zamiaru wracać do Windowsa 10, który wcale lepszy nie był Poczynając od Mięty (Una, 20.3), przez LMDE 5 i skończyłem na czystym Debianie, a niedawno przesiadłem na Devuana. Wcale nie bo systemd... Aczkolwiek Wiktoria [obecny serwer główny] nie zaznała już Devuana a NetBSD, w wakacje instalujem FreeBSD na stacjonarce oraz staram się już unikać nowych instalacji linukowatych Winc no, dlaczego? Mimo że póki co trzymiem się dobrze na Devuanie, nie powstrzymuje mnie to przez widzeniem co siem ostatnio (lub już jakiś czas?) odpierdala... A mowa o "łindowsowaniu" Linuka przez korposzczury i ich przydupasów. Co to te "łindowsowanie", eh? - Przeładowywanie programów syfem i podejmowanie decyzji na bazie mody a nie argumencie technicznym lub logiki, w wyniku czego coraz łatwiej o zasobożerny gównolit co siem sypie jak kurwa popadnie - Zakrywanie niższych wartw programu upośledzonymi graficznymi interfejsami które traktujo użytkownika jak cholernego debla - Porzucanie prostoty i poczucia jakości, dzięki czemu powstaje syf typu "robim wszystko lecz żem do niczego" jak np. systemd, do tego o niezawodności serwera napisanego w pajtonie - Wpierdalanie syfu na podstawie "bo jest to na Windowsie" jak ostatnie systemd-bsod - Ponownie wpierdalanie w gardła użytkowników "nowoczesnej alternatywy do [czeguś]" która niczego nie rozwiązuje ale przypłaca ona kompatybilnością i często też stabilnością. Patrzym na ciebie, Wayland! - Natarczywe (i co gorsza postępujące) próby zjednolicenia Linuksa. Linuk nigdy nie był "jednolity" i cały jego sens opiera się właśnie na tej wolności wyboru. Aczkolwiek jak zauważyłem, to już teraz ten wybór jest wyblakły (Bo wszystko je pod systemd/GNOME) Napeno coś by siem jeszcza znalazło do wymienienia, ale szkoda mi nerwów a o co chodzi to i tak już chyba wiadomo... Są dystrybucje które nie zawierają tego syfu, lecz ile one pociągno to chuj wie... Powiem tyle: Nie da siem w nieskończoność trzymać się z dala od syfu wpychanego przez korposzczurów i ich lizodupców. A też ponieważ dla mnie Linuk to de-facto Debian (reszta albo od dawna zaszczana albo po prostu nie odpowiada mi), postanowiłem że jeżeli chcem zachować swoje komputry wolne od syfu, nie ma innej drogi jak BSD. Nie są to najłatwiejsze systemy (a OpenBSD to już kompletna makabra) acz za to w chuj pewne, fest się nie zmieniają oraz nie chorują na korpomodę z racji swej niszowej popularności. To chyba wszystko co chciał żem powiedzieć